Zaburzenie frotteurystyczne – kiedy przypadkowy dotyk staje się źródłem pobudzenia seksualnego?

W zatłoczonym autobusie, galerii handlowej czy na koncercie przypadkowy kontakt z drugim człowiekiem jest czymś zupełnie naturalnym. Większość z nas nie zwraca na niego większej uwagi. Zdarza się jednak, że dla niektórych osób właśnie takie sytuacje stają się źródłem pobudzenia seksualnego. Co więcej, nie chodzi o bliskość opartą na wzajemnej zgodzie, lecz o kontakt fizyczny z osobą, która nie ma świadomości, że uczestniczy w zachowaniu o charakterze seksualnym.

To właśnie taki mechanizm leży u podłoża zaburzenia frotteurystycznego. Choć temat rzadko pojawia się w publicznej dyskusji, w seksuologii i psychiatrii jest dobrze opisanym zaburzeniem parafilicznym. Wbrew obiegowym opiniom nie sprowadza się ono wyłącznie do „ocierania się o ludzi w tłumie”. Za tym zachowaniem zwykle kryją się znacznie bardziej złożone mechanizmy psychologiczne.

Czym jest zaburzenie frotteurystyczne?

Frotteuryzm polega na odczuwaniu pobudzenia seksualnego w związku z dotykaniem lub ocieraniem się o osobę, która nie wyraziła na to zgody. Najczęściej dochodzi do tego w miejscach, gdzie panuje tłok – w środkach komunikacji miejskiej, na dworcach, podczas imprez masowych czy w galeriach handlowych. Anonimowość i ścisk sprawiają, że sprawca może próbować ukryć swoje zachowanie lub przedstawić je jako przypadkowe.

Sama fantazja seksualna nie oznacza jednak zaburzenia. O zaburzeniu frotteurystycznym mówimy wtedy, gdy takie fantazje lub impulsy stają się nawracające, trudne do opanowania, prowadzą do cierpienia psychicznego albo są realizowane kosztem drugiego człowieka.

To ważne rozróżnienie. W seksuologii nie każda nietypowa fantazja jest uznawana za problem wymagający leczenia. Decydujące znaczenie ma wpływ zachowania na życie danej osoby oraz naruszanie granic innych ludzi.

Dlaczego dochodzi do takich zachowań?

Łatwo byłoby uznać, że źródłem problemu jest wyłącznie silny popęd seksualny. W rzeczywistości mechanizm jest znacznie bardziej złożony.

U części osób zachowania frotteurystyczne pełnią funkcję podobną do innych zachowań kompulsywnych. Najpierw pojawia się narastające napięcie psychiczne, które z czasem staje się trudne do zniesienia. Realizacja impulsu przynosi krótkotrwałą ulgę lub pobudzenie, jednak efekt szybko mija. W jego miejsce pojawia się wstyd, poczucie winy, lęk przed konsekwencjami i ponownie narastające napięcie. W ten sposób tworzy się błędne koło, które z czasem może się utrwalać.

Dlatego osoby zmagające się z tym zaburzeniem często cierpią nie tylko z powodu samych impulsów seksualnych, ale również z powodu utraty kontroli nad własnym zachowaniem.

Jakie czynniki mogą zwiększać ryzyko?

Nie istnieje jedna przyczyna odpowiadająca za rozwój zaburzenia frotteurystycznego. Obecnie przyjmuje się, że jest ono wynikiem współdziałania wielu czynników biologicznych, psychologicznych i środowiskowych.

Znaczenie mogą mieć między innymi trudności w budowaniu bliskich relacji, problemy z regulacją emocji, zaburzenia kontroli impulsów, niska samoocena, wcześniejsze doświadczenia przemocy lub zaniedbania, a także współwystępowanie innych zaburzeń psychicznych czy seksualnych.

Nie oznacza to oczywiście, że każda osoba doświadczająca takich trudności rozwinie zaburzenie frotteurystyczne. Psychologia rzadko opiera się na prostych zależnościach przyczynowo-skutkowych. Najczęściej mamy do czynienia z nakładaniem się wielu czynników.

Dlaczego zgoda ma tak duże znaczenie?

W zdrowej seksualności podstawowym warunkiem każdej aktywności seksualnej jest świadoma i dobrowolna zgoda wszystkich uczestników. W przypadku zaburzenia frotteurystycznego ten warunek nie jest spełniony.

Osoba, która doświadcza niechcianego kontaktu fizycznego, może przeżyć silny dyskomfort, lęk, złość lub poczucie zagrożenia. Dla części osób takie doświadczenie pozostaje w pamięci na długo i wpływa na późniejsze poczucie bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej.

To właśnie dlatego frotteuryzm jest jednocześnie problemem klinicznym, społecznym i prawnym.

Jak wygląda leczenie?

Najważniejszym krokiem jest konsultacja z seksuologiem lub psychoterapeutą. Celem terapii nie jest jedynie powstrzymanie niepożądanych zachowań. Równie istotne jest zrozumienie, jakie emocje, przekonania i mechanizmy stoją za pojawiającymi się impulsami.

W zależności od indywidualnej sytuacji terapia może koncentrować się na rozwijaniu kontroli impulsów, nauce regulowania napięcia, budowaniu satysfakcjonujących relacji, pracy nad samooceną czy rozpoznawaniu sytuacji zwiększających ryzyko niepożądanych zachowań.

Jeżeli zaburzenie współwystępuje z depresją, zaburzeniami lękowymi lub innymi problemami psychicznymi, pomocna może być również konsultacja psychiatryczna i – w uzasadnionych przypadkach – leczenie farmakologiczne.

Kiedy warto poszukać pomocy?

Osoby doświadczające nawracających fantazji lub impulsów związanych z dotykaniem innych bez ich zgody często przez długi czas próbują radzić sobie samodzielnie. Towarzyszy im wstyd, lęk przed oceną i obawa przed ujawnieniem problemu.

Im wcześniej jednak zostanie podjęta konsultacja ze specjalistą, tym większa szansa na przerwanie mechanizmów podtrzymujących zaburzenie i wypracowanie bezpiecznych sposobów radzenia sobie z napięciem.

Najważniejsze informacje

Zaburzenie frotteurystyczne nie polega wyłącznie na niepożądanym kontakcie fizycznym z inną osobą. To złożony problem psychologiczny, w którym impulsy seksualne zaczynają wymykać się spod kontroli i prowadzą do naruszania granic innych ludzi.

Współczesna seksuologia, psychoterapia i psychiatria dysponują skutecznymi metodami pomocy. Odpowiednio dobrana terapia pozwala nie tylko ograniczyć ryzyko problematycznych zachowań, ale przede wszystkim zrozumieć ich źródła, odzyskać większą kontrolę nad własnymi impulsami i budować relacje oparte na szacunku oraz świadomej zgodzie.

Autor artykułu: Idalia Leszczyńska – psychologseksuolog i psychoterapeutka psychodynamiczna.

Bibliografia

  1. A. Mic, Z. Lew-Starowicz, „Zaburzenia parafilne w ujęciu DSM-5”, Przegląd Seksuologiczny nr 38, kwiecień/czerwiec 2014, s. 17–19.
  2. Morrison, „DSM-5 bez tajemnic. Praktyczny przewodnik dla klinicystów”, Wydawnictwo UJ, 2016.